Prolog
Odór alkoholu unosił się w powietrzu. Siedziałam przy barze popijając Martini z lodem. Nagle mój wzrok przybił siadający na przeciwko wysoki szatyn z opuszczoną głową. Patrzyłam się na niego z skupieniem. Nawet z daleka widziałam chamski uśmieszek na twarzy bruneta.
- Ten facet chcę ci postawić drinka - usłyszałam kelnera który wybudził mnie z transu
Kilka razy pomrugałam oczami kiedy zobaczyłam że chłopak patrzy się na mnie z uśmiechem na twarzy. Barman podał mi whisky z colą. Postanowiłam spróbować. Zeszłam z wysokiego krzesła kierując się w stronę szatyna. Z każdym krokiem miałam coraz większe wątpliwości czy dobrze robię.W końcu moim oczom ukazał się młody, wysoki chłopak z szyderczym uśmiechem wypisanym na twarzy. Nie podobało mi się to. Nie pewnie usiadłam obok niego. Kaptur który miał założony na głowę zasłaniał jego twarz z profilu.
- Kim jesteś ? Jak się nazywasz ? - zapytałam drżącym głosem
- Liam...a ty ? - usłyszałam zachrypnięty mocny głos
Moje ciało skamieniało. Serce zaczęło szybciej bić. Nie wiedziałam z jakiego powodu. Jednocześnie czułam strach i zadowolenie ? Przełknęłam ślinę. Wzięłam wdech.
- Hannah - powiedziałam
Wtedy głowa chłopaka obróciła się w moją stronę i zobaczyłam jego pię...piękną twarz. Ciemnie brązowe oczy, pełne usta i czekoladowe włosy. Dlaczego niszczy to wszystko okropnym uśmiechem ?
- Zatańczysz ? - zapytał się biorąc łyk whisky
- Chętnie - odpowiedziałam bez namysłu
Po moich słowach brunet wstał. Ściągnął szarą bluzę. Dopiero wtedy zobaczyłam że jest naprawdę dobrze umięśniony dzięki czemu na moich policzkach pokazały się zapewne rumieńce. Również wstałam. Ruszyliśmy w kierunku parkietu. Zanim się obejrzałam byliśmy w środku pijanego tłumu tańczących ludzi. Silna ręka chłopaka przysunęła mnie bliżej jego ciała. Mimo niechęci zawiesiłam ręce na szyi bruneta. Mój brzuch ocierał się o biodra Liama. Poczułam ja schodzi rękami coraz bliżej moich pośladków. Momentalnie go od siebie odepchnęłam wychodząc z parkietu. Ubierałam katanę kiedy poczułam jak ktoś od tyłu łapie mnie za nadgarstki i mocno je sciska. Z bólu wydobyłam z siebie głośny pisk lecz nie na tyle głośny aby ktoś go usłyszał. Zaczęłam się szarpać. Na marne. Kiedy się obróciłam okazało się że jest to ten sam facet z którym tańczyłam 5 minut temu.
- Nigdzie nie idziesz - warknął pod nosem
- Zostaw mnie ! - krzyknęłam na całe gardło
Na szczęście udało mi się wydostać z jego uścisku. Szybko wybiegłam z lokalu. Biegłam ile sił. Nagle moje nogi się podkurczyły i upadłam. Widziałam jak ciemna wysoka postać kieruje się w moją stronę. Nie zdążyłam się podnieść był szybszy.
Oto i prolog. Jakie wrażenia ? Jeśli będziesz czytał/a to opowiadanie to proszę SKOMENTUJ w postaci komentarza :)
Do zobaczenia Xx